wroclaw.repertuary.pl
Profile

Profile: Hanka

Films comments:

Cursed Hanka, 3. listopada 2005 godz. 22:18

zabawny
film o stadardowym potworze horrorowym podczas ktorego usmialam sie prawie do lez. Straszny to on niebyl ale jako komedia to nawet moze ujsc, widzialam gorsze komedie ;-)

Red Eye Hanka, 30. października 2005 godz. 03:27

nic specjalnego
Zgadzam sie z co poniektorymi przedmowcami. Film akcji z nutka amerykanskiego patrioryzmu i lukrowanym zakonczeniem.

Dirty Dancing: Havana Nights Hanka, 20. czerwca 2004 godz. 02:22

Niezły tylko czemu taki tytuł, mogli sobie znaleźc inny, który by tak nie drażnił tych co oglądali Dirt Dancing!!!
Film niezły, jednak jak dla mnie za mało tańca... Idlaczego tytuł Dirty dncing, gdyby był inny tytuł to mogłabym go oceniac wyżej a tak to jest profanacja orginału. Javier może i uroczy ale jak go porównywac do Patrica S.?(tego z tamtych czasów bo ten obecny to juz ewidentnie ukąszony zębem czasu)Nie ta postawa, nie te ruchy. Jak Patric (nawet taki starszy) zatańczył troszke to od razu przeszły ciarki, widac profezjonalizm. Natomiast Javier, sympatyczny chłopak, biderkami kręci, ale spotkałam na wakacjach paru brazylijczyków i jednego kubańczyka, którzy lepiej się od niego i ruszali i wyglądali...

Van Helsing Hanka, 20. czerwca 2004 godz. 02:11

Mi się bardzo podobało
Mi się podobałao i to bardzo. Jak szłam na film to wiedziałam, że idę ogądać o łowcy zła, który walczy z wampirami w transylwanii. Nie jestem znawcą wamirów, ale tez nie mam nic przeciwko filmom z pogranicza baśni, bajki itp. Ogląda się go miło, nie nudzi, trzyma w napięciu, parę razy podskoczyłam nawet na fotelu (jak coś nagle wyskakiwało) a parę razy się nawet wzruszyłam. Co pewnie zabrzmi dziwnie jak na taki gatunek fimu ale troszke dał do zastanowienia, pod koniec wcale nie byłam pewna czy Drakula powinien zginąc i troszkę, żal mi go było. No a szczytem wszystkiego jest fakt iż film ten po pewnym przemyśleniu dostarczył mi pewnych argumentów do obrony pracy magisterskiej ;-)))) (dotyczy zastosowaniu pradu w medycynie- czyli badania zapoczątkowane poniekąd przez dr Frankensteina). Ja w każdym razie porównując ten film do "Między słowami" to nawet nie moge powiedziec niebo a ziemia bo jak dla mnie to tamten film to była porażka, przynakmniej jak dla mnie. A Underworld tez mi sie podobał, jednak troszke mniej od Van H.

Troy Hanka, 20. czerwca 2004 godz. 01:54

Hmm... troszkę długi, ale nie tylko pośladki były niezłe, można zobaczyć jak amerykanie wyobrażaja sobie starożytną grecję, co czasami bywa zabawne...
Trzeba przyznać, troszkę trwa i bywały momenty, że zaczynałam to czuć, jednak udał mi sie powstrzymać od patrzenia na zegarek. Troszkę odbiega od orginalnej historii. Nigdy nie należałam do wielbicielek odtwórcy roli Achillesa, chociazby z tego opwodu, iż notorycznie myli mi sie z tym drugim idolem nastotalek. Trzeba jednak przyznac, ze kreowana przez niego rola zapewne wzruszala wiele damskich serduszek (z wyjątkiem tej pierwszej sceny i tej ze ścickaniem Bryzeidy za szyję, ale jak kto stwierdził, któryś z miłych panów piszących wcześniej my kobiety umiemy wiele zapomnieć jak ktoś wykazuje chęć poprawy i ma niezłe pośladki ;-)Trzeba przyznać, że miło obejrzeć film gdzie częściej widać dobrze zbudowanych rozebranych mężczyzn niż gołe kobitki. Te ostatnie jakos zupełnie mnie nie interesują, zważywszy na to iż jedną codziennie mogę oglądac jak ide pod prysznic, natomiast dobrze zbudowanych, nagich mężczyzn nieczęsto ma się okazję oglądać.
Krótko podsumowując film niezły ale daleko od rewelacyjnego, typowe przedstawienie starozytności oczami Holywood i chyba bardziej odpowiadające żeńskiej części publiczności, bo panowie głównie prysypiają.

Lost In Translation Hanka, 4. marca 2004 godz. 00:17

Brak wrażeń, film skłaniający raczej do lekkiej drzemki niż rozważań co się kryje między słowami...
Moze ten film ma jakies głębokie przesłanie ale ja do niego nie dotarłam.........było zbyt głębokie. Oceniam go jako jeden z najgorszych filmów jaki widziałam. Podobno dostał oskara za orginalny scenariusz, jak widac w tym przypadku "orginalny" nie ma pozytywnego wydźwięku. Ja bym go nie poleciła, ale podobno niektórym się podobał.